Zabiegiem stosowanym prawie powszechnie w literaturze obcej jest architektury periodyzacja dominikańskiej, czyli jej rozwarstwienie chronologiczne. Niemalże wszyscy autorzy dokonywali podziału na etapy, ukazując dla każdego jego odrębne oblicze architektoniczne. Najlepszym przykładem może tu być analiza Meerssemanna, wg którego czytelne są trzy podstawowe okresy: I — „brzemienność" 1216—40, II „dzieciństwo" 1240—63, III — „młodość" 1264—1300. Omawiając dzieje kolejnych fundacji w ramach owych okresów, uczony ten określił zasadnicze cechy tych etapów, co — zwłaszcza dla ustalenia chronologii polskich obiektów — powinno mieć duże znaczną funkcję pomocnicze. Nie wchodząc w rozpatrywanie wszystkich, chcę tu przedstawić jeden z wniosków, wg którego w pierwszym swym okresie architektura dominikańska jako taka właściwie nie istniała, kościołów budowanych wówczas od nowa nie znamy, a budownictwo braci ograniczało się w zasadzie do przeróbek lub adaptacji otrzymanych pomieszczeń. Według Meerssemanna stanowiło to efekt wynikiem konieczności natychmiastowej realizacji dwóch podstawowych celów zakonu: zamieszkania braci w nowo utworzonych placówkach i ewangelizacji ludności. Podobne stwierdzenia można znaleźć u Krautheimera, który jednak do pierwszej fazy zaliczał istniejące już, choć prymitywne i tradycyjnie romanizujące, budowie. Pozostali autorzy stosują podział zbliżony raczej do tego, jaki dał Meerssemann, wskazując jednocześnie na luki w stanie badań nad tym pierwszym okresem architektury.
Z periodyzacją ruchu budowlanego dominikanów łączy się ściśle zagadnienie zależności ich architektury od zakonnych przepisów budowlanych. Podstawowe opracowanie tego problemu dał Meerssemann, którego praca, jak zapowiada podtytuł: „Legislatioii et pratiąue", przedstawia stosunek praktyki budowlanej do teorii zawartej w kolejnych konstytucjach dominikańskich i uchwałach kapituł. Autor przeprowadzając krytykę interpretowania trzynastowiecznej architektury w oparciu o dokładnie sformułowane przepisy budowlane z XVI w. akcentował, że dla XIII stulecia żadne „pozytywne i wyraźne ustawodawstwo nie istniało", a przepisy zawarte w konstytucjach ,.są czysto negatywne: są to zastrzeżenia,, mające na widoku praktykę ubóstwa, które zakon ślubował. Jak widiami róże rozmaici autorzy mieli poglądy.